Nowoczesne Technologie w Pigułce

Co było hitem sto lat temu? Historyczny przegląd technologii

Paź 15, 15 • Technika

Sanki samochodowe

Inżynier angielski, Holzhauer, zbudował – jak donosi La Nature – sanki samochodowe, które podczas próbprzedsięwziętych przez wynalazcę, wykazały praktyczność zupełną. Przyrząd propulsyjny tych sanek składa się ze zwykłego motoru benzynowego ustawionego tak samo, jak na samochodach kołowych, śruby powietrznej o 4 skrzydłach, umieszczonej z tyłu sani,i wreszcie śruby Archimedesa u spodu sani, urządzonej tak, że w razie potrzeby dotyka ziemi. Motor dwucylindrowy, o sile 21 koni parowych, pozwolił wynalazcy osiągnąć szybkość 55 kilometrów na równej drodze. Przy słabych spadkach wystarczy dla popychania sanek ruch śruby powietrznej, gdy jednak spadki są bardziej strome, śruba Archimedesa, tnąc śnieg stwardniały lub powierzchnię gruntu, posuwa sanki naprzód, nie psując drogi, pozostawia bowiem za sobą ślad ledwie widoczny. Każde z 4 skrzydeł śruby powietrznej składa się z 2 płyt aluminiowych, otoczonych wstęgą, stalową, i posiada kształt łyżki, aby, jak się wyraża wynalazca, lepiej zagarniało powietrze. Dla nadania kierunku sankom służą łyżwy, umieszczone na ich przodzie, obracające się swobodnie w łożyskach z bronzu, umieszczonych u szczytu dwóch sztab żelaznych, połączonych w kształcie głoski A. Łączący się z łyżwami za pomocą dźwigni, kierownik taki jak w samochodzie kołowym, pozwala mechanikowi obracać saniami dowolnie.

Sanki

Sanki, używan przez inżyniera Holzhauera do prób szybkości, zbudowane były z żelaza kutego i lanego, wszystkie zaś łożyska części ruchomych odlano z bronzu. Model jednak ostateczny, mający ukazać się w sprzedaży już w ciągu zimy nadchodzącej, zbudowany będzie wyłącznie ze stali, części zaś jego ruchome obracać się będą w łożyskach kulkowych, przez co waga sanek zmniejszy się do 200 kilogramów, a szybkość ich, jak przewiduje wynalazca, przekroczy rekord 55-ciu kilometrów, osiągnięty podczas prób dotychczasowych.
9 stycznia 1909

Nowość paryska

Ludność miast wielkich ustawicznie wzrasta, a to jest głównym powodem wzrostu kosztów utrzymania. Zwłaszcza ceny najpotrzebniejszych artykułów idą w górę, przedewszystkiem zaś ceny produktów spożywczych, na czem cierpi oczywiście ludność uboższa. Doszło już do tego, że mięso w miastach gęściej zaludnionych stało się dla warstw ubogich niemal niedostępnem. To też od dłuższego czasu czynione są rozmaite próby, celem zastąpienia kosztownego mięsa wołowego produktem tańszym. Pootwierano tedy jatki z mięsem końskiem, którego cena jest znacznie niższa od wołowego. W południowych okolicacy Francyi czynią doświadczenia z hodowlą wężów, ponieważ ich mięso ma być smaczne i pożywne. Ukazało się też w Paryżu w ostatnim czasie mięso wielbłądzie, które również ma się zalecać przyjemnym smakiem. Na ten ostatni produkt Francuzi zwrócili uwagę podczas ostatniej wyprawy do Maroka, gdzie wielbłądzina cieszy się wielką popularnością i uznaniem tamtejszych smakoszów, zwłaszcza mięso z garbu sztuk młodych, które ma podobno smak pośredni między wołowiną a dziczyzną.

Wielbłąd

W pierwszych jatkach paryskich z mięsem wielbłądziem produkt ten jest bardzo drogi – płaci się 12 fr. za kilogram przedniejszej jakości, a na taką cenę zdobyć się mogą tylko ludzie bogaci. Są jednak zdania, że jeżeli się uda zaprowadzić i rozwinąć hodowlę wielblądów we Francyi, to mięso tych zwierząt może istotnie stać się pokarmem ubogich. Cenę mięsa wielbłądziego utrzymuje wysoko transport, nader kosztowny. Czy jednak próby hodowli wielbłądów dadzą rezultaty pomyślne? Trudno przewidzieć. Tymczasem ubóstwo Paryża może tylko wyobrażać sobie, jak smakuje pieczeń wielbłądzia, a to głodu nie nasyci.

1 stycznia 1909

BIESIADA LITERACKA

Szlakami wiedzy

(…) W celu fotografowania z lotu ptaka używano dotychczas balonu, latawca i rakiet. Metodę nową wynalazł dr. Neubronner wypadkowo. Ojciec jego, również aptekarz, używał często gołębi pocztowych do przesyłania kopij recept z jednej miejscowości do drugiej. Dr. Neubronner – syn ulepszył ten system, a raczej rozwinął go w ten sposób, że zamawiał telefonicznie potrzebne mu środki lekarskie i otrzymywał je natychmiast pocztą gołębią, o ile oczywiście chodziło o niewielkie ilości danego medykamentu. Gdy pewnego razu gołąb zabłąkał się i powrócił dopiero po upływie czterech tygodni, dr. Neubronner wpadł na myśl zbudowania maleńkiego aparatu fotograficznego, otwierają-
cego się automatycznie w pewnych odstępach czasu, któryby go objaśnił o drogach gołębia. Pomysł niełatwo było urzeczywistnić, bo szło o zbudowanie aparatu wagi 75 gramów najwięcej. Wreszcie zakład frankfurcki Schroedera zdołał go wykonać. Aparat ten jest urządzony z cieniutkiej blachy aluminiowej, ma dwa objektywy, z przodu i z tyłu, żeby fotografowanie było możliwe bez względu na kierunek lotu i położenie gołębia; przytwierdza się go elastycznemi szelkami do grzbietu lub piersi ptaka. Urzędy patentowe patrzyły z razu niedowierzająco na wynalazek; dopiero, gdy otrzymały zdjęte w ten sposób fotografie, oceniły jego doniosłość.

Gołąb

Gołąb pocztowy, zaopatrzony w taki aparat fotograficzny, może oddawać najrozmaitsze usługi, czy to w strategii, czy w ekspedycyach naukowych i t. p. Przedewszystkiem jednak zwróciły uwagę cele militarne. Pruskie Ministeryum Wojny żywo zainteresowało się wynalazkiem i powierzyło dr. Neubronnerowi do dyspozycyi gołębie pocztowe ze stacyi w Szpandawie. Przeprowadzone próby udały się pomyślnie. Gołąb leci w wysokości około 100 metrów, wobec tego strzał szrutowy nie może go dosięgną a strzał kulą wymaga nadzwyczajnej celności. Można też z balonu wypuszczać gołębie z każdej wysokości, w każdym punkcie po za frontem nieprzyjacielskim i otrzymywać, popowrocie ptaka do gołębnika, obrazy z odbytej przez niego drogi. (…) Jeżeli gołąb wzleci w nieznanem mu miejscu, zatacza z razu kilka coraz szerszych kół, zanim obierze kierunek drogi. To ułatwia fotografowanie twierdz, portów wojennych i innych, pilnie strzeżonych przed okiem wroga obwarowań. W ciągu bardzo krótkiego czasu zataczania kręgów przez ptaka można otrzymać 12 zdjęć z rozmaitych punktów. Jeżeli gołąb odrazu obierze kierunek drogi, to dąży prosto do celu z szybkością około kilometra na godzinę; wówczas więc można otrzymać szereg obrazów tej drogi.Aparat d-ra Neubronnera jest tak urządzony, iż otwieranie się zamknięcia migawkowego można uregulować i obliczyć z zupełną prawie dokładnością przed wzlotem, dzięki czemu w wielu bardzo wypadkach otrzymuje się obraz tego właśnie przedmiotu lub przestrzeni, o które specyalnie idzie, zwłaszcza, że objektywy są umieszczone po obu stronach aparatu. Jeżeli uda się zbudować aparat, dający do 30 zdjęć, wówczas łatwo będzie złożyć obraz całej drogi ptaka.
Po wywołaniu klisz filmowych, można będzie je odrazu powiększyć za pomocą aparatu projekcyjnego i ewentualnie przedstawić zaraz obradującemu sztabowi jeneralnemu. (…)
1 stycznia 1909

Winda na lodowce

Niedościgłe dotychczas lodowce wierzchołków alpejskich zostały ujarzmione przez inżynierów. Po górskich torach kolejowych, obmyślili oni windy górskie, za pomocą których turyści, wygodnie i bezpiecznie, będą mogli dosięgać niebotycznych szczytów. Pierwsza winda tego rodzaju już funkcyonuje na przestrzeni od stacyi Wyż-szy Gletczer do stacyi Engi. Stacye te dzieli wysokość 500 metrów, którą się przebywa za pomocą windy w 8 minut. Ruch wagonów windowych odbywa się w podobny sposób, jak ruch pociągów kolei zębatej, t. j., gdy jeden wagon wznosi się w górę, dźwigany przez linę drucianą, drugi opuszcza się w tym samym czasie na dół, hamowany również przez linę drucianą. Wagony jednak nie posuwają się po szynach, lecz wiszą na dwóch swobodnie kołyszących się linach. W każdym wagonie jest miejsce na 16 osób.

Lodowiec

Wagon tak wypełniony, wraz z ciężarem własnym, waży 14,000 kilogramów, a ponieważ przytwierdzony jest do toru windowego za pomocą dwóch lin drucianych, z których każda może utrzymać ciężar 150,000 kilogramów, bezpieczeństwo jest zupełne. Gdyby nawet jedna lina się przerwała, to wagon utrzyma się bezpiecznie na drugiej. Ruch owej windzie górskiej nadaje stacya, znajdująca się na szczycie lodowca Wetter; tam również się znajduje motor elektryczny i regulatory.
15 stycznia 1909

ZIARNO

Czy dym tytuniowy stanowi dezynfekcję ust? Zastanawiano się nad tem nieraz, a obecnie d-r Arnold, po wielu doświadczeniach, doszedł do wniosku, że istotnie dym tytuniowy niszczy mikroby, znajdujące się w jamie ustnej. Gatunek tytuniu nie gra w tem żadnej roli, najlichszy tytuń, jak i najdroższy działa z jednakowym skutkiem; wrażliwe są na dym tytuniowy bakcyle dyfterytu, a na bakcyle tyfusowe podobno silniej działa dym siana. Już dawniej pan Tessinari, Włoch, robił doświadczenia nad dezynfekcją za pomocą dymu i też doszedł do przekonania, że dym działa niszcząco na bakcyle choleryczne, oraz chorób przewodu oddechowego. Działanie antyseptyczne dymu pochodzi z pewnej ilości formaldehydu, który wydziela się z tytuniu przy paleniu.

Dym

Tagi: , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.